Po ostatnim wpisie o włoskiej pizzy, pewnie pomyśleliście, że na Teneryfie tylko tyjemy. Nic bardziej mylnego! To zdjęcie, które zrobiłem przed chwilą w salonie, pokazuje typową, domową kolację w stylu "wyspiarskim".
W Polsce o tej porze roku często jesteśmy skazani na "plastikowe" warzywa z marketu. Tutaj, na Teneryfie, "zdrowe odżywianie" nie jest wyrzeczeniem. Jest standardem.
Oto dlaczego Twoje ciało podziękuje Ci za przeprowadzkę na Kanary.
1. Awokado prosto z drzewa
Widzicie te połówki awokado na środku stołu? To nie jest import z drugiego końca świata, który dojrzewał w kontenerze. Teneryfa to królestwo awokado. Rosną tutaj, na lokalnych plantacjach. Są tanie, maślane i mają orzechowy posmak, którego próżno szukać w tych sklepowych "kamieniach". Lokalna legenda głosi, że tutejsze awokado uzależnia – i to prawda.
2. Pomidor, który pachnie słońcem
Te pomidorki koktajlowe na desce to kolejny dowód na wyższość tutejszego klimatu. Dzięki temu, że słońce świeci tu ponad 300 dni w roku, warzywa są słodkie i pełne witamin. Wystarczy odrobina oliwy, sól i kawałek lokalnego koziego sera (sery na Kanarach są wybitne!), żeby mieć królewską ucztę w 5 minut.
3. Kultura "Picar" (Skubania)
Hiszpanie uwielbiają jeść w ten sposób. Nie jeden wielki, ciężki kotlet, ale mnóstwo małych miseczek. Orzechy, nasiona słonecznika, edamame (zielona soja), oliwki, sery. Taki styl jedzenia sprzyja celebrowaniu posiłków. Siadasz na tarasie, nalewasz wina, rozmawiasz i powoli "skubiesz" te pyszności. Jesz wolniej, trawisz lepiej i... chudniesz, nawet o tym nie myślac.
Podsumowanie
Wielu moich klientów zauważa, że po kilku tygodniach pobytu na Teneryfie czują się lżej i mają więcej energii. To nie magia. To słońce, brak stresu i dostęp do świeżego jedzenia, które nie kosztuje fortuny.
Inwestycja w apartament na Teneryfie to tak naprawdę inwestycja w Twoje zdrowie. A kolacja ze zdjęcia? Kosztowała grosze, a smakowała jak milion dolarów.





