Zatrzymałem się dzisiaj w La Lagunie, niedaleko Ikei, i spojrzałem w stronę oceanu. Ten kadr idealnie pokazuje różnicę między turystycznym południem a "prawdziwą", mieszkalną północą wyspy.
Na pierwszym planie widzimy gęstą zabudowę, kładkę dla pieszych, autobusy – tętniącą życiem aglomerację Santa Cruz – La Laguna. A na horyzoncie? To nie La Gomera. To Gran Canaria.
1. Widok na "Sąsiada-Rywala"
Mieszkańcy północy Teneryfy mają ten widok na co dzień. W pogodne dni Gran Canaria wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Widać jej górzysty profil, a nocą – łunę świateł Las Palmas.
To symboliczne, bo między naszymi wyspami trwa odwieczna (choć przyjacielska) rywalizacja. O to, która ma lepszy karnawał, lepszą drużynę piłkarską i ładniejsze plaże. Patrząc na ten widok z okna, zawsze masz oko na "konkurencję". ;)
2. Północ = Miejskie Życie
To zdjęcie pokazuje też inną prawdę o Teneryfie. Północ (La Laguna, Santa Cruz) to nie kurort z hotelami all-inclusive. To miejsce do życia. Tu są uniwersytety, wielkie centra handlowe (jak widoczna w okolicy Ikea), szpitale i urzędy.
Nieruchomości w tej strefie kupują ludzie, którzy chcą być w centrum wydarzeń kulturalnych, a nie tylko plażować. Widok na Gran Canarię z tarasu w Añaza czy Radazul to prestiżowy dodatek do miejskiego apartamentu.
3. Pogoda inna niż na południu
Zwróćcie uwagę na zieleń na dole zdjęcia i chmury na niebie. Północ jest bardziej zielona, rześka. Kiedy na południu jest "patelnia", tutaj mamy przyjemny, wiosenny klimat. A widoczność Gran Canarii często służy za barometr – im wyraźniej ją widać, tym czystsze powietrze mamy danego dnia.
Podsumowanie
Jeśli szukasz inwestycji pod wynajem wakacyjny dla plażowiczów – celuj w południe i widok na La Gomerę. Ale jeśli marzysz o życiu w rytmie hiszpańskiego miasta, z doskonałą infrastrukturą i widokiem na światła sąsiedniej stolicy – północ Teneryfy i panorama na Gran Canarię (jak na zdjęciu) będzie strzałem w dziesiątkę.





