Są na Teneryfie apartamenty blisko plaży. Są też takie z widokiem na ocean. Ale istnieje jeszcze jedna, najbardziej elitarna kategoria nieruchomości, którą doskonale obrazuje dzisiejsze zdjęcie: absolutna pierwsza linia brzegowa na klifie.
Spójrz na ten kadr. Budynek jest dosłownie zawieszony nad wodą. Z tarasów tych apartamentów nie widzisz ulicy, aut ani innych budynków, widzisz i słyszysz wyłącznie potęgę Oceanu Atlantyckiego.
Kupno takiej nieruchomości to marzenie wielu, ale z punktu widzenia doświadczonego inwestora, to przede wszystkim najchłodniejsza i najbardziej racjonalna kalkulacja biznesowa. Dlaczego apartamenty "Front Line" to rynkowy Święty Graal? Oto 3 kluczowe argumenty.
1. Zero nowej podaży (Bliżej wody już się nie da)
Najważniejsza zasada ekonomii mówi o popycie i podaży. Na Teneryfie (i w całej Hiszpanii) obowiązuje rygorystyczne prawo wybrzeża (Ley de Costas), które chroni linię brzegową przed nową, agresywną deweloperką.
Oznacza to, że nikt nigdy nie wybuduje niczego przed Twoimi oknami, ale oznacza to również, że podaż takich mieszkań jest skończona i zamknięta. Nie powstają już nowe kompleksy tak blisko tafli wody. Mając w portfelu taką nieruchomość, posiadasz dobro rzadkie, którego wartość rośnie nieporównywalnie szybciej niż apartamentów zlokalizowanych w głębi lądu.
2. Szum fal zamiast klimatyzacji (Unikalny styl życia)
Dla turystów klasy Premium wynajęcie takiego apartamentu to gwarancja unikalnego doświadczenia. Zasypianie i budzenie się przy naturalnym, kojącym szumie fal to luksus, który dla wielu gości jest głównym powodem wyboru takiego miejsca.
Dodatkowo mieszkanie bezpośrednio na klifie zwykle korzysta z naturalnej, oceanicznej bryzy, która w upalne dni przynosi ulgę. Warto jednak sprawdzić, jak mocno wieje na konkretnym tarasie i czy sól nie niszczy okien oraz balustrad.
3. Mniejsza wrażliwość na wahania rynku
Rynki nieruchomości miewają swoje cykle i pierwsza linia też je odczuwa. Z obserwacji rynku wynika jednak, że nieruchomości unikalne i limitowane zwykle tracą mniej i szybciej wracają do ceny niż standardowe mieszkania w drugiej czy trzeciej linii, bo grono kupujących gotowych zapłacić za widok i bliskość oceanu jest stale spore. To tendencja, nie reguła: żadna lokalizacja nie chroni przed spadkiem ceny, a przy samej wodzie dochodzą własne ryzyka, np. koszty utrzymania budynku wystawionego na sól i wiatr.
Podsumowanie: Czy warto zapłacić premię za pierwszą linię?
Cena wejścia w inwestycję typu "Front Line" jest z natury wyższa. Płacisz tzw. premię za widok i lokalizację. Jeśli zależy Ci przede wszystkim na widoku i bezpośredniej bliskości oceanu, to kierunek wart rozważenia. Pamiętaj tylko, że wysoka cena wejścia nie jest gwarancją zysku, a przy samej wodzie trzeba sprawdzić także zasięg ustawy o wybrzeżu.
Jak wygląda wieczór przy samej krawędzi klifu, pokazałem we wpisie o ogrodzie nad klifami Los Gigantes. Jeśli szukasz mieszkania w pierwszej linii, zacznij od Paszportu Kupującego.





