Widok z wysokiego balkonu przy Calle de California w Playa de las Américas na palmy, hotele i ocean z La Gomerą na horyzoncie

2026-08-18 • 5 minut czytania • Lokalizacje

Widok z balkonu i muzyka do trzeciej. Dwie strony jednego adresu w Playa de las Américas

Byłem na imprezie przy Calle de California. Z balkonu srebrna ścieżka słońca na oceanie, palmy po horyzont i La Gomera we mgle, a obok głośniki grające do rana. I to jest najuczciwszy opis Las Américas, jaki znam: widok i hałas przychodzą tu w komplecie.

Byłem na imprezie w apartamencie przy Calle de California, wysoko, kilka pięter nad Playa de las Américas. Wyszedłem na balkon i stanąłem: słońce kładło na wodzie srebrną ścieżkę, w dole ciągnął się szpaler palm, dalej dachy hoteli, a na horyzoncie majaczyła La Gomera. Widok, za który ludzie płacą dziesiątki tysięcy euro dopłaty.

Za plecami grała muzyka. Nie z telefonu, z porządnych głośników, i nie tylko u nas: z tarasu obok też, a z hotelowego basenu niżej niosło się animacyjne „¡vamos!". I wtedy pomyślałem, że to jest najuczciwszy opis Las Américas, jaki mogę dać klientowi. Ten widok i ta muzyka to nie dwie różne oferty. To ta sama nieruchomość.


Ten sam apartament: świetny albo fatalny

Najczęstszy błąd przy zakupie w kurorcie to pytanie „czy to dobra nieruchomość?". Ona sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła, wszystko zależy od tego, po co ją kupujesz.

Kupujesz pod wynajem wakacyjny? Bliskość życia nocnego to atut, nie wada. Twój gość przyjechał właśnie po to: chce wyjść z klatki i po trzech minutach być w barze, a wrócić o drugiej pieszo. Apartament z widokiem i w zasięgu deptaka wynajmie się drożej i częściej niż identyczny dwie przecznice w głąb lądu.

Kupujesz dla siebie, na spokojną emeryturę albo pracę zdalną? Ten sam adres oznacza, że w piątek nie wyśpisz się przed dziewiątą, a w sezonie bas z basenu obok będzie Twoim tłem przez pół roku.

Dlatego w Paszporcie Kupującego pierwsze pytanie brzmi „jaki jest cel zakupu", i nie jest to grzecznościowy wstęp. Od tej jednej odpowiedzi zależy, czy adres taki jak ten trafi na Twoją listę jako perła, czy zostanie z niej wykreślony.

Wysokie piętro nie chroni przed dźwiękiem

Rozpowszechniony mit: „wezmę wyżej, to będzie ciszej". Z ulicą to działa, szum samochodów faktycznie zostaje w dole. Ale muzyka z otwartych tarasów i basenów idzie w górę, i to bardzo dobrze. Na siódmym piętrze potrafisz słyszeć animację hotelową wyraźniej niż na drugim, bo nic jej po drodze nie tłumi.

Co więc warto sprawdzić przy takich mieszkaniach, zanim podejmiesz decyzję:

Co dokładnie stoi obok. Hotel z animacją i basenem to zupełnie inne sąsiedztwo niż budynek mieszkalny o tej samej wysokości. Wystarczy spojrzeć na mapę i sprawdzić nazwy sąsiednich obiektów.

Na którą stronę wychodzą sypialnie. Czasem rozwiązanie jest banalne: salon i taras na ocean, sypialnie na patio. Wtedy masz widok i sen.

Jak wygląda adres o dwudziestej drugiej. Pisałem już, że miasto do życia ocenia się rano, kurort jest odwrotnie: kurort trzeba sprawdzić wieczorem. Pół godziny na miejscu w piątek o dwudziestej drugiej powie Ci więcej niż całe ogłoszenie. Ten sam mechanizm opisywałem przy mieszkaniach nad pasażem handlowym.

Co mówi wspólnota. Regulamin i protokoły zebrań potrafią pokazać, czy hałas był już przedmiotem skarg, a przy okazji, czy wspólnota w ogóle dopuszcza wynajem turystyczny.

A jednak ten widok

Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak ostrzeżenie przed Las Américas. Ten kadr z balkonu jest naprawdę piękny i takich adresów na wyspie nie ma wiele: pierwszy rząd zabudowy, otwarta panorama, zachód słońca prosto w ocean i wyspa na horyzoncie. Rano to samo miejsce jest zupełnie spokojne, pisałem o tym po porannym spacerze Avenidą Rafael Puig Lluvina.

Chodzi tylko o to, żeby kupić to świadomie: wiedząc, co dostajesz w pakiecie, a nie odkrywając to w pierwszy weekend po przeprowadzce. Cały charakter kurortu opisałem w przewodniku po Playa de las Américas, a różnice względem sąsiedniego miasta we wpisie Los Cristianos czy Las Américas.


Moje 5 groszy z balkonu

Widok sprzedaje mieszkanie w dziesięć sekund. Hałas odsprzedaje je po roku. Zanim się zakochasz w panoramie, wróć pod ten adres wieczorem: najlepiej w weekend, najlepiej w sezonie.

A jeśli nie masz jak przyjechać dwa razy, zrób Paszport albo napisz do mnie, pójdę tam wieczorem za Ciebie i powiem, co słychać. Dosłownie. 🌇

#Playa de las Américas#hałas#widok na ocean#wynajem wakacyjny#życie na Teneryfie
← Wróć do bazy wiedzy

Zobacz również...

Biały budynek hotelowy, restauracje i wysokie palmy przy Avenida Rafael Puig Lluvina w Playa de las Américas o porankuLokalizacje

Poranek na Avenida Rafael Puig Lluvina. Jak wygląda serce Las Américas, zanim obudzą się turyści?

Zrobiłem to zdjęcie po porannej kawie, kilkadziesiąt metrów od oceanu. Puste stoliki, cień palm i główna aleja Playa de las Américas na chwilę przed przebudzeniem. To idealny moment, żeby zobaczyć, jak naprawdę wygląda ta lokalizacja, i co mówi inwestorowi.

Lawowe wybrzeże przy Avenida de Europa w El Médano z widokiem na stożek Montaña Roja i oceanLokalizacje

Cisza na skraju El Médano. Dlaczego widok na Montaña Roja to więcej niż ładny kadr

Zszedłem z Avenida de Europa na lawowe skały i przez dobrą chwilę nie słyszałem nic poza wodą. Kilkaset metrów od najbardziej wietrznej plaży wyspy, kompletna cisza, a na horyzoncie Montaña Roja. Ten kadr tłumaczy dwie rzeczy, o które kupujący pytają najczęściej: skąd bierze się spokój i co gwarantuje, że widok zostanie na zawsze.

Białe domy San Miguel de Abona na zboczu, w tle wybrzeże południowej TeneryfyLokalizacje

San Miguel de Abona. Białe miasteczko nad południem, czyli gdzie szukać, gdy budżet nie sięga plaży

Pojechałem kilkanaście minut w górę od autostrady i znalazłem się w zupełnie innej Teneryfie: białe domy na zboczu, kościół, plac i widok na całe wybrzeże. Miasteczka powyżej kurortów to miejsce, które wielu kupujących z ograniczonym budżetem pomija, a nie powinno.

Trawnik z palmami i leżakami nad oceanem w Los Gigantes, w tle klify Acantilados de Los Gigantes o zachodzie słońcaLokalizacje

Trawa, palmy i klify o zachodzie. Wieczór w Los Gigantes, przy którym przestałem patrzeć w telefon

Stanąłem na trawniku nad samym oceanem w Los Gigantes, po lewej słońce schodziło do wody, po prawej rosły klify. Ten kadr pokazuje, dlaczego zachodnie wybrzeże Teneryfy kupuje się emocjami, i o co trzeba dopytać, zanim te emocje zamienią się w akt notarialny.