Szedłem nową promenadą w Golf del Sur, w gminie San Miguel de Abona, i w pewnym momencie zwolniłem. Po jednej stronie drogi, marina z łodziami kołyszącymi się przy kejach. Po drugiej, niewielkie osiedle, które wyglądało, jakby ktoś je wyjął z pocztówki: białe ściany, czerwona dachówka, charakterystyczne kanaryjskie kominy, schody prowadzące prosto na tarasy, a przed domami ogród z kaktusów i palm za niskim murkiem z czarnej lawy.
Nic spektakularnego. I właśnie to mnie ujęło, ta zwyczajność dobrze zrobiona.
Niska zabudowa to nie przypadek
Pierwsza rzecz, którą widać na zdjęciu: dwie kondygnacje, nie dziesięć. Takie osiedla to typowy obraz tej części południowo-wschodniego wybrzeża, domy szeregowe i apartamenty w niskich budynkach, każdy z własnym tarasem albo balkonem, zamiast wysokich bloków znanych z Las Américas.
Dla kupującego to przekłada się na bardzo konkretne rzeczy: mniej sąsiadów na jednej klatce, mniejszy ruch, często własne wejście z zewnątrz i więcej prywatności. Pisałem niedawno, że osiedle najlepiej ocenić z góry, tutaj akurat gęstość widać od razu z poziomu chodnika.
Promenada i ścieżka rowerowa to sygnał
Druga rzecz, na którą zwróciłem uwagę, to pierwszy plan kadru: świeżo położona nawierzchnia, wydzielona czerwona ścieżka rowerowa, przejście dla pieszych, nowe latarnie, a za murkiem dopiero co posadzone drzewka przywiązane do palików.
To może wyglądać na szczegół, ale dla kogoś, kto kupuje nieruchomość na lata, jest to całkiem wymowny sygnał: okolica, w którą ktoś inwestuje w przestrzeń publiczną, zwykle nie stoi w miejscu. Warto przy takich miejscach zapytać w urzędzie gminy albo agencję, czy prace są zakończone, czy to dopiero pierwszy etap, i co jeszcze jest w planach dla najbliższego otoczenia.
Marina naprzeciwko: styl życia, nie tylko widok
Marina po drugiej stronie drogi to coś więcej niż ładne tło. To restauracje i kawiarnie w zasięgu spaceru, ludzie mieszkający tu na stałe, żeglarze, wędkarze, codzienny ruch, który nie jest turystycznym tłumem. Dla osób planujących dłuższe pobyty albo przeprowadzkę to często ważniejsze niż sama plaża.
Golf del Sur ma przy tym charakter spokojniejszego, bardziej rezydencjalnego zakątka niż wielkie kurorty zachodniego wybrzeża, z polami golfowymi, niską zabudową i bliskością El Médano, o którego ciszy na lawowym brzegu pisałem dwa tygodnie temu.
Co sprawdzić, zanim się zakochasz
Uczciwie, przy takim osiedlu zadałbym kilka pytań, zanim cokolwiek podpiszę:
- Wiek budynków i stan części wspólnych. Wiele osiedli w tej okolicy powstało kilkadziesiąt lat temu. Biała elewacja potrafi dobrze ukryć dach czy instalacje wymagające remontu, warto zajrzeć do protokołów wspólnoty i zapytać o planowane prace.
- Opłaty wspólnoty. Zadbany ogród, oświetlenie i basen kosztują. Sprawdź, ile wynosi comunidad i co dokładnie obejmuje.
- Hałas lotniczy. Południowe lotnisko jest stąd blisko, to zaleta logistyczna, ale warto sprawdzić, czy konkretny adres nie leży pod ścieżką podejścia samolotów i jak brzmi o różnych porach dnia.
- Wiatr. Południowo-wschodnie wybrzeże potrafi mocno wiać. Ekspozycja tarasu i to, czy jest osłonięty, zmienia komfort bardziej, niż się wydaje na zdjęciu.
- Wynajem. Jeśli planujesz wynajmować, nie zakładaj z góry, że wynajem turystyczny jest dopuszczalny, to trzeba sprawdzić dla konkretnej nieruchomości, w regulaminie wspólnoty i u uprawnionego specjalisty.
Więcej o tym, jak działają zamknięte kompleksy i na co w nich patrzeć, znajdziesz we wpisie o domu w kompleksie residencial. Bardzo podobne pytania warto zadać w sąsiednich, starszych kompleksach Costa del Silencio.
Moje 5 groszy z promenady
Nie każde dobre miejsce do życia robi wrażenie od pierwszego spojrzenia. Czasem to po prostu biały dom z dachówką, porządny ogród i marina po drugiej stronie drogi, i spokój, którego szuka się latami.
Jeśli taki klimat Ci odpowiada, zrób Paszport Kupującego: zaznacz „spokój" i „życie całoroczne", a zobaczysz, które rejony pasują do Twojego budżetu. Albo po prostu napisz, przejdę się tą promenadą jeszcze raz, tym razem z Twoją listą pytań. ⛵





